sobota, 5 stycznia 2013

Poziom450


Święta i Sylwester w Polsce i jakoś tak się złożyło, że pakując walizki do samolotu zapakowaliśmy również buty, uprzęże i coś do asekuracji. Warto było, gdyż zaraz w trzeci dzień pobytu załapaliśmy się na otwarcie ściany wspinaczkowej w Sosnowcu. Zagłębie długo czekało na taki obiekt i w końcu się doczekało.
Ściana powstała na terenie byłej kopalni Sosnowiec. Została zaprojektowana oraz w komponowana w szyb kopalniany. Całość wygląda całkiem nieźle; mamy do dyspozycji część przeznaczoną tylko do prowadzenia z dołem oraz duża ilość wiszących lin do górnej asekuracji. Została także wydzielona część dla gardzących liną czyli boulderownia. Do tego należy dodać bardzo dobre zaplecze w postaci szatni z szafkami zamykanymi na kluczyk i kawiarnia na wyższej kondygnacji. Kawy nie piliśmy, pewnie trzeba będzie wrócić i skosztować. Widziałem kiedyś film jak to wszystko powstawało i jestem pełen podziwu obiektu który powstał tak naprawdę z niczego. W końcu powstało coś co zachęca do powrotu do kraju :) Również miło było spotkać na ścianie znajomych, którzy pomimo pracy i rodzin ciągle znajdują czas na wspinanie.



poniedziałek, 10 grudnia 2012

Mall Hill

 Jak przed tygodniem znowu Mall Hill. Okazało się jednak, że projekt który sobie upatrzyłem i próbowałem podczas ostatnich wyjazdów tak naprawdę nie był już projektem o czym przypomniał mi Dave poniżej w komentarzu. Nazwa problemu to Straight Outta Carrock, a wycenia zaproponowana to 7a+, choć osobiście znalazłem łatwiejszy sposób na zrobienie problemu stąd moja propozycja na urwanie plusa z wyceny. Bulder biegnie przewieszonym kantem na całej swojej długości z wymagającym startem, po którym można się delektować naprawdę bardzo przyzwoitymi przechwytami.
Po sesji bulderowej schodząc już w dół spotkałem i poznałem jednocześnie Michael'a, który prawdopodobnie walczył również nad jakimś własnym projektem. W sumie o szczegóły nie zapytałem, ale znając apetyt tego wspinacza na trudne przystawki, łatwe z pewnością nie będzie.


niedziela, 2 grudnia 2012

Mall Hill

Dwa dni na Mall Hill, przy czym w pierwszy dzień było więcej chodzenia niż wspinania. Pierwszy raz w życiu byłem w tym rejonie i straciłem zbyt dużo czasu na lokalizowaniu kamieni. No i jeszcze warto nadmienić o rzece do przejścia. Jakieś przekleństwo związanie z wodą się za mną ciągnie ostatnio. Wysiadam z auta, zabieram zabawki (crashpad, magnezja, kawa itp) i idę wzdłuż drogi, po około dwustu metrach skręcam w prawo, no i jest przeszkoda, jakże perfidna i mokra. Ja zawsze pamiętam, że jak oglądałem westerny (takie filmy) to tam zawsze oni na koniach przeprawiali się na drugą stronę brzegu. Obejrzałem się za siebie, ale żadnego konia tam nie było. Na szczęście przygotowałem się na taką ewentualność i przeszedłem na drugą stronę w wodzie prawie po kolana, ale tak po Mojżeszowsku, czyli suchą stopą, taki patent znalazłem.
Rozgrzewka na pierwszej skale napotkanej na drodze z łatwymi problemami. Po lewej stronie, gdzie znajduje się crashpad, dołożyłem jeszcze jeden bulder SS o wycenie ok 5 lub 5+ Choć osobiście wydaje mi się, że ta część skały była przechodzona dużo wcześniej przede mną. Następnie udałem się w górną część wzgórza robiąc raczej łatwe bouldery. Na uwagę zasługuje problem oznaczony w przewodniuku jako 18 i wyceniany na 5+ Fb. Lekko połogie po niczym, ale z jajem.  Próbowałem zrobić jeszcze otwarty projekt biegnący przewieszonym filarem, na tej samej skale, ale zbyt trudny był jak dla mnie. Ogólnie całym tym podchodzeniem  z plecakiem i crashem byłem totalnie zmęczony. Pełno wokół powalonych cholernie śliskich konarów drzew. Można napisać, że przyroda w tym miejscu powala na pysk i to dosłownie. Ilość gleb które zaliczyłem chyba przewyższała ilość zrobionych boulderów w tym dniu.
Następnego dnia było już dużo lepiej , przynajmniej wiedziałem gdzie już pójdę i czego spróbuję. Tym razem rozgrzewkę zrobiłem na bardzo ciekawej skale zaraz przy drodze z trzema bulderami do 5+ (problem nr 7; 8 i 9). Następnie aby już nie tracić czasu udałem się w górną część rejonu z kamieniami po ukrywanymi w lesie. W zasadzie to do wspinania nadaje się tylko jeden, ten najbliżej drogi, na pozostałych zalega gruba warstwa zielonego mchu. Plan był prosty zacząć od lewej a skończyć po prawej a pierwszy od lewej był Strictly Ballroom SS 6b+ Fb. Kilka prób i bulder nie chciał puścić. Choć ruchy jak na 6b+ jak dla mnie wymagające to problemem było samo wyjście z samej krawędzi na górę. Nawet wspomniałem do Dave'a , który również w sobotę odwiedził Mall Hill i również spróbował problemu, że chyba lepiej jest nie wychodzić od razu tylko pociągnąć trochę po krawędzi i następnie wyjść na górę. Bulder w końcu padł, ale moja skóra na palcach także. Na prawo znajduje się rewelacyjna przystawka Living The Dream, ale samo dotknięcie skały wywoływało już cholerne uczucie skałowstrętu. Jeszcze poszedłem po raz kolejny zmierzyć się z projektem z dnia poprzedniego, ale w zasadzie to mogłem sobie go darować. Za słabe palce, za ciężka dupa, czyli ogólnie mówiąc nie ten dzień.
Tam gdzie zaczyna się muzyka - zaczyna się walka, amatorskie Video z Strictly Ballroom poniżej.




niedziela, 25 listopada 2012

Odszedł Janusz Nabrdalik

Właśnie dotarła do mnie bardzo smutna wiadomość. Po walce z chorobą zmarł Janusz Nabrdalik, wspinacz, założyciel firmy Lhotse, a przede wszystkim dobry przyjaciel.
Pogrążony w głębokim smutku
Kawior
Sardynia 2007

Weekend w Wicklow

RAVEN'S GLEN.
Świadomość upływającego czasu - tak mógłbym określić sobotni wypad do Raven's Glen. Wjeżdżam na parking i widzę tabliczkę, informującą że parking jest zamykany o godz. 16:00. Zerkam na zegarek i jest 13:48 co oznacza że na wspin mam łącznie z dojściem do skał tylko dwie godziny. Kiedyś już byłem w tym rejonie i pamiętam że dojście w skały było bardzo łatwe, najpierw drogą przez las, a później ścieżką wzdłuż kamiennego muru. Tym razem ścieżka jest pod wodą a wokół jedno wielkie rozlewisko. W połowie drogi już zaliczyłem wtopę, czyli zanurzenie buta pod lustro wody, a raczej mazi błotno-wodnistej. Tak się zastanawiam, zbliża się szósty grudzień, czy nie poprosić "świętego brodatego" o gumiaki, przynajmniej suchą stopą dojdę pod skały.
 W związku z tym, ze mam nowe buty wspinaczkowe, szukam czegoś naprawdę łatwego. Wybór pada na Dragon Wall. Niestety zjeżdżam z chwytów i stopni, wszystko mokre. Próbuję to jakoś osuszyć - bezskutecznie, przenoszę się dalej. Oglądam jeszcze Toliver Wall ale jak dla mnie nie wygląda atrakcyjnie do wspinania. W końcu idę na Wicklow Tea 6a+ Fb ciekawa, aczkolwiek siłowa propozycja.  Następnie robię jeszcze Gem 6a+ Fb niski dający dużo frajdy bulder i wracam przed szesnastą na parking.

SAD AND LONELY BOULDER.
Na ten kamień chciałem się już wybrać dawno temu, ale jakoś nigdy nie było okazji. Wjeżdżając w niedzielę w Góry Wicklow spoglądałem na temperaturę 4st. C jaką podawał mi samochód licząc że się jeszcze trochę podniesie. Widząc w oddali zaśnieżone szczyty wiedziałem, że cieplej już dzisiaj nie będzie.
Sam kamień widać z drogi i dojście byłoby zapewne utrudnione gdyby nie zmarznięta ziemia. W zasadzie już po pięciu minutach od opuszczenia samochodu można się rozkoszować wspinaniem. Uporałem się tam z Billy No Mates 6c Fb oraz wywieszonym kantem wycenianym na 7a Fb. Próbowałem jeszcze projektu w postaci trawersu po obłych chwytach zaczynającego się z prawej strony i kończącego na chwytach wyjściowych z 7a lecz zaczęło padać i skończyło się tylko na wyczyszczeniu chwytów.

piątek, 23 listopada 2012

UK


Ciekawe niusy z UK, mianowicie Bliźniak nie wytrzymał napięcia i dosiadł klawiatury, więc mamy reaktywację bloga ClimbingWay. Dobrze będzie coś poczytać jak coś było trudne, potem już nie takie trudne a na końcu padło, dla tych co nie wiedzą Bliźniak ma moc przeokrutną i brakiem formy raczej nie grzeszy. Pamiętam jak kiedyś spotkałem parę Angoli robiących sobie trip po Irlandii i na pytanie do mnie skąd jesteś i usłyszeniu że z Polski od razu zapytali; Do you know Peter W? Więc z mojej strony no comments :)
Drugi ciekawy nius to pojawienie się przewodnika bulderowego po UK, link tutaj. Trzeba tylko przełknąć 25 funciaków na zakup.
Ja natomiast wznowiłem treningi na gravity center. Tak ogólnie to jestem przeciwnikiem wspinania na sztucznych obiektach, niestety jak się kończy pracę po zachodzie słońca to pozostaje tylko panel. Najgorsze jest to, że zaczyna mi się podobać taka forma wspinania, ale pocieszam się że nic nie trwa wiecznie i panel kontra natura niebawem odniesie druzgocącą klęskę.
Nie wiem czy wszystkich wywiało, ale kwas totalny, nikt z naszych nie chodzi na bulderownię, bynajmniej ja nikogo nie spotkałem podczas pobytu. Zastanawiam się czy ktoś wogóle się jeszcze wspina? Ekipa z aktywnejwyspy organizuje spotkanie 1 grudnia na Awesome Walls. Bedzie wspinanie i nie tylko, jak można przeczytać szykuje się nawet jakiś lokalny oktoberfest. Jeżeli wyjazd w teren będzie uniemożliwiony warunkami atmosferycznymi czyli po prostu padającym deszczem to z pewnością warto w tym czasie odwiedzić ścianę na Finglas.